Lato powoli, małymi kroczkami odchodzi w zapomnienie.
Jest już znacznie chłodniej,
/chociaż temperatury nadal krążą wokół 20 st./
bardziej deszczowo i wietrznie.
W ubiegły weekend pożegnaliśmy gości z Polski.
Tydzień spędzony bardzo przyjemnie, w super towarzystwie.
Dni mijały nam bardzo szybko na wspólnych wyprawach i biesiadowaniu.
Po wrażeniach związanych z odwiedzinami,
wróciłam do zaczętych już, ale i rozpoczęłam nowe "projekty".
W ramce pojawiła się makatka "BE MINE".
Zaczęłam ją dziergać chyba z rok temu. Ostatnio przypadkowo odnaleziona,
jeden późny wieczór wystarczył na jej wykończenie.
Technika wykonania to bodajże "blackwork".
Zaczęłam też dziergać dziecięcy kocyk na szydełku.
Natrafiłam w weekend na cudne kolorki włóczek,
i powstanie kocyk w odcieniach błękitu i turkusu.
Bazowym kolorem łączącym wszystkie elementy ze sobą będzie kremowy
/na zdjęciach wygląda bardziej na biały/.
A że kwadracików ma być blisko setka,
efekty dziergania pewnie będą widoczne za jakiś miesiąc, może dwa :)
/Mój Stefanotis bukietowy - znów obsypał się kwieciem,
uwielbiam go, w końcu znalazłam jego dokładną nazwę,
wcześniej myślałam, że to hoja/
uwielbiam go, w końcu znalazłam jego dokładną nazwę,
wcześniej myślałam, że to hoja/
Następnym razem będzie dużo o zakupach,
/w swojej ulubionej "klamociarni" natrafiłam na prawdziwe perełki/
i malunkach chodnikowych.
Miłego dnia wszystkim
REKLAMA




















.jpg)










