Pokazywanie postów oznaczonych etykietą salon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą salon. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 grudnia 2015

M E R R Y C H R I S T M A S


Pięknych cudownych Świąt. 
Ja uwielbiam ten czas strojenia domu, przygotowań. 
Zapraszam na mega dużą tegoroczną sesję z naszego mieszkania.
W dekoracjach przewija się kolor biały i szary, z maleńką kroplą czerwieni.




























sobota, 31 stycznia 2015

O wszystkim i o niczym...







Nie mam daru pięknego pisania, ubierania tego co chcę powiedzieć w doskonałe frazy, trochę pikantne, podsycone humorem czy sarkazmem, a czasami nawet z lekką nutą bezczelności.
Ubolewam często nad tym, bo wiem, że właśnie takie pisanie podoba się ludziom i najzwyczajniej w świecie przykuwa naszą uwagę. Sama zresztą lubię czytać takie niebanalne teksty.

U mnie raczej wszystko jest spontaniczne, pod wpływem chwili i najczęście z chęci podzielenia się z wami, tym co akurat tworzę, czy co mnie w danej chwili inspiruje.
Nigdy moje posty nie są pieczołowicie przygotowywane, czy przemyślane. Nie siedzę z notatnikiem, czy tabletem wieczorową porą i nie opracowuję koncepcji, w jaki sposób napisać tego posta by mieć szerokie grono czytelników lub pozyskać grono sponsorów czy osoby, które mogłyby kupić moje prace.

Wiadomo, że jak każda osoba zajmująca się rękodziełem, chciałabym, żeby stało się ono moim sposobem na życie. Ale póki co cieszę się tym w domowych pieleszach. Przysiaduję sobie po nocach, jak dziecko pójdzie spać i od czasu do czasu udaje mi się stworzyć to jakiś własny projekt, czy nową tildę, zabawkę. 

Cieszę się tym, na ile pozwala mi czas i codzienne obowiązki. I w tym wszystkim staram się też rozwijać, tak jak tylko potrafię. 

***




Dzisiaj wrzucam trochę zdjęć, które to tu, to tam robiłam w ostatnim tygodniu.
Tematyka szeroka, wszystkiego po trochu.

Przy porannej herbatce /a przyznam, że stałam się ostatnio straszną jej fanką/,
dojadam ostatnie mufinny urodzinowe mojego dziecięcia, które skończyło dwa latka.
Ale poważny wiek, tylko niestety ja też o dwa lata starsza. 
Zaopatrzyłam się na tą okazję w kilka błękitnych gadżetów, fajnych papierowych pojemniczków na słodkości, słomek do napojów, słodkich serwetek itp.

W tle widoczny nowy regał, który stoi w kuchni, zastąpił nam podwieszane półeczki /klik/, które były urocze, ale niestety nie mogły pomieścić wielu moich kuchennych pierdółek.
O Boże, cierpię na ciągły syndrom braku miejsca w kuchennych szafkach, no musiałam gdzieś w końcu znaleźć kąt na wyeksponowanie tych przedmiotów i naczyń. Są pod ręką w jednym miejscu, a przy okazji pięknie wyglądają. 
Ale o regale i jego zawartości napiszę innym razem.










Wprowadziłam trochę zmian na ściance w "jadalni". Poprzednie zdjęcia zastąpiłam nowymi wydrukami i grafikami. Tamte ramki też zastąpiłam innymi i powstała całkiem nowa galeria.
Wiosną zapachniało, pojawiły się różowe tulipany, które umieściłm w ikeowskiej osłonce. Nie mam ostatnio ręki do roślin, więc takie są idealne, o nic nie proszą.








Wyjęłam też z szafy dwie poszewki na poduszki, które dawniej udało mi się zakupić w promocji. Strasznie mi się podobały, ale nigdzie nie mogłam znaleźć wsadów do nich w jakiejś rozsądnej cenie.
Zrezygnowana poszukiwaniami uszyłam własne. Pozsłużył mi syntetyczny wsad do zabawek, czy poduszek i stare poszwy z białych pościeli mojej mamy. Zszyłam ze sobą trzy boki dwóch części poszewki w rozmiarze 30x50cm, włożyłam wypełnienie i na koniec na prawej stronie przeszyłam czwarty bok i obrzuciłam krawędź. Dobre rozwiązanie, jak nie możemy za Chiny ludowe dostać wsadów w mało popularnych rozmiarach.






Na koniec małe zerknięcie na moją "pracownię" i najnowszą maskotkę, którą stworzyłam.
Na więcej zdjęć zapraszam w kolejnym poście, pewnie się domyslacie o co chodzi.




Taki chaos na stole, towarzyszy mi zawsze, gdy coś tworzę. 
To są uroki posiadania małego mieszkanka. Chciałabym mieć taką pracownię z prawdziwego zdarzenia, ale niektórych rzeczy niestety nie przeskoczymy. Albo rybki albo akwarium.









wtorek, 30 grudnia 2014

Z końcem roku







Drzewko choinkowe straciło już swoją soczystą zieleń,
to znak, że kończy się już ten cudowny świąteczny sezon.

A jaki będzie ten nowy rok?
Wszystkim wam i sobie życzę, żeby był zdecydowanie lepszy od tego odchodzącego.
Szczęścia nigdy za wiele.

Obiecałam, że pokażę więcej kadrów z naszego salonu, zanim schowam wszystkie ozdoby.
Zatem nadal w bardzo jeszcze świątecznej odsłonie, pozostałe zakątki tego naszego livingroom'u.

 Na niektórych fotografiach możecie dostrzec takiego małego kajtusia,
to Adaś moja dwuletnia pociecha, która towarzyszy mamie zawsze i wszędzie.









Z nowości na zdjęciach możecie dostrzec zielone girlandy,
które umieściłam na szafkach i półce nad tv.
Posłużyła mi w tym celu stara sztuczna choinka, którą rozebrałam
na mniejsze gałązki.

Na ścianie wisi też stroik z wiklinowego wianka, na którym podwiesiłam
zeszłoroczne bombki.






W oknach wiszą duże papierowe gwiazdy,
które w ciągu dnia i wieczorem rozświetlają nam pięknie salon.
Na kanapę uszyłam też dwie poszewki z motywem gwiazdki.

O pobielonym stole z krzesłami wspominałam wcześniej.
W nowym roku położę jeszcze kolejną warstwę farby, no i wzmocnię całość,
ale jeszcze w tej kwestii muszę się wyedukować, bo nie wiem czy ma to być jakiś
specjalny wosk, czy może akrylowy lakier do drewna.
Jeśli macie dziewczyny w tej dziedzinie doświadczenia, to bardzo proszę
o wskazówki i podpowiedzi.









A na koniec migawki z haftów, które międzyczasie wykonuję.
Cudna seria obrazków z króliczkami.
Uwielbiam je wyszywać, sprawia mi dużo frajdy oczekiwanie,
aż ukaże się w końcu obrazek w tak pięknych, pastelowych kolorkach.








Jutro będzie dzień pewnych podsumowań, 
więc już teraz serdecznie was zapraszam.










REKLAMA




czwartek, 18 grudnia 2014

White & red Christmas time




Kochani
Dzisiaj pierwszy od dłuższego czasu post nie o szyciu.
Temat wiadomy, wszyscy powoli, jedni mniej, drudzy bardziej spiesznie 
przygotowujemy się do tych najpiękniejszych Świąt w roku.

Ja akurat należę do tych drugich, czyli trochę się spieszę,
w obawie, że zwyczajnie nie zdążę, z wszystkimi zaplanowanymi sprawami.






Mieszkanie w odsłonie świątecznej powoli się klaruje,
zostało mi jeszcze troszeczkę szczegółów,
ale już dzisiaj chciałabym podzielić się kilkoma ujęciami z naszego salonu.

A że w tym roku zostaliśmy na Święta tutaj w Norwegii,
chcę celebrować ten czas, chciałabym, żeby było magicznie, bardzo dekoracyjnie,
no i nie może zabraknąć światła.






Dlatego też wszędzie mamy lampeczki.
W oknach są duże, papierowe gwiazdy, na półkach, witrynce świetliste girlandy.
No i ona... choinka, tradycyjnie naturalny świerk, cholernie kłujący, 
moje łapki odczuły to wczoraj bardzo.
Pan sprzedający drzewka zapewnił, że świeżo ścięty, więc mam nadzieję,
że postoi u nas przynajmniej do Nowego Roku.






Drzewko można powiedzieć w 100% ozdobione moimi, ręcznie wykonanymi zawieszkami
i ozdobami. Celowo nie pokazuję drzewka w całej okazałości, bo dojdą jeszcze gwiazda i łańcuch, tym razem wykonany z białej, marszczonej taśmy. Trochę to będzie eksperyment z mojej strony, ale jakoś jestem pozytywnie nastawiona do tego rozwiązania.






A na choince z nowości pojawiły się uszyte piernikowe ludki 
i duże materiałowe serca w odcieniach, które wybrałam na te Święta
czyli biel połączona z soczystą czerwienią.
Oprócz tych wymienionych, wyciągnęłam też ozdoby, które wykonywałam
w latach ubiegłych, dużo papierowych i drewnianych zawieszek.
Na choince mamy też mnóstwo naturalnych szyszek i szydełkowe śnieżynki.






Pojawił się też duży Mikołaj w czerwieniach. Uszyłam go już jakiś czas temu.
Teraz tylko pozszywałam wszystkie części i ubrałam delikwenta.
Mikołaj wędruje sobie po salonie, czasami jest zawieszką a innym razem przysiada sobie na komodzie.






W domu nie brakuje też świec i tealightów, które zimą tworzą fajny klimat, tym bardziej,
że w grudniu w Norwegii bardzo szybko robi się ciemno, a rano dopiero około godziny 9 wstaje słońce. Dodając jeszcze częste zachmurzenie i opady, takie dodatkowe "doświetlenie" poprawia 
nam po prostu samopoczucie.

W tym roku jednak wszystkie świeczki zanim zostaną zapalone,
muszą wędrować na wyższe partie mebli w mieszkaniu. Odkąd mamy dwuletniego biegającego szkraba, musimy na to bardzo uważać.









W tym roku porobiłam też takie naturalne stroiki z wykorzystaniem szyszek, orzechów i resztek gałązek z choinki. Do stroików różnego typu, wkładam laski cynamonu, które w połączeniu z aromatem żywicy świerkowej nadają pięknego korzennego aromatu naszemu mieszkaniu.
Oprócz tego świetnie komponują się na przykład jako dodatek do prezentów, zwłaszcza takich niewielkich, które rozkładam wszędzie po mieszkaniu. Są naprawdę uniwersalnym dodatkiem i nadają charakteru świątecznego naszym wnętrzom.









Uszyłam również duże skarpety podarunkowe na słodkości i paczuszki oraz duże anielskie skrzydła, które oprócz swoistej dekoracji posłużą nam również do świątecznej sesji naszego malucha. 
Będzie taki "diabełek" w oprawie aniołka :)









Kochani w następnym poście będzie dużo więcej tych szerokich kadrów z mieszkania.
Pokażę wam skarpety, które już uszyłam, ale też świąteczne poszewki na poduchy na kanapę, które mam jeszcze w planach, wiele innych dekoracji, które będę wykańczać na dniach, no i naszą piękną choinkę.



Buziaki dla was
cudownego dnia





















REKLAMA




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...