Witajcie. Jakoś ostatnio nie mam weny do pisania. Czas mi zajmują prace domowe i plany na nowe ozdoby do domu. Tyle pomysłów jest w głowie, tylko kiedy je realizować. A zakres zmian jest szeroki począwszy od kuchni do łazienki. Pogoda też ostatnio nie nastrajała mnie pozytywnie, od tygodnia dopiero dzisiaj wyjrzało słoneczko.
Zaczęłam dzisiaj zabawę z transferem. Na razie jeszcze nie pokażę Wam efektów tych prób. Jak wykonam coś wartego uwagi to na pewno się tym podzielę. Podziwiam wszystkie blogowiczki, które potrafią tak pięknie przenosić duże nadruki i elementy. Ja mam problemy z małymi napisami... Ale cóż, jak to mówią "praktyka czyni mistrza".
A tymczasem trochę fotek z moich ostatnich fanaberii. Zachciało mi się kwiatów z bibułki/ krepiny i powstał z tego taki efekt: biały wianek, który dumnie sobie wisi na ścianie w salonie. Bieli nigdy dosyć.
Nie było mi jeszcze dość tych bibułkowych "falbanek" i powstały małe różowe goździki do wazoniku (flakonik wyszperany w klamociarni za kilka koron).
A w ramki umieściłam delikatne grafiki odnalezione gdzieś w internecie. Grafiki są bardzo subtelne i delikatne. Strasznie mi się spodobały, jak oglądałam na innych blogach, że musiałam je mieć u siebie.
W następnym poście pokażę moje skarby z klamociarni, a na razie tymczasem...
Karolina