Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tekstylia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tekstylia. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 1 września 2016

Aukcje

Kochani wrzucam co jakiś czas kilka ogłoszeń na Allegro. Tym razem są to ubranka dla chłopca, w naprawdę promocyjnych cenach.

Zapraszam tu LINK

piątek, 14 listopada 2014

Pokolorowane





Kochani, przerwa na blogu się zrobiła nieplanowana.
No zwyczajnie nie mogłam się zebrać do napisania posta,
a to czasu nie było, a to nastrój nie pozwalał.

Pamiętacie moje poczynania w pokoju dziecięcym o tutaj.
Doszło trochę zmian. Metamorfoza nie jest jeszcze zakończona,
ale już dzisiaj pokażę parę dodatków, które udało mi się stworzyć w ostatnich dniach.






Mówiłam wam, że planuję skompletować pudełka na regał,
żeby uporządkować do końca kwestię zabawek.
Doszłam jednak do wniosku, że rozwiążę ten problem szybciej i mniejszymi kosztami.
W dodatku nigdzie nie mogłam znaleźć pudeł w tak pokaźnych rozmiarach.

Wpadłam na pomysł zasłonięcia kolorowej zawartości prostymi zasłonkami.
Zasłonki na troczkach, przymocowane na sznurku.
Teraz gdy tylko będziemy potrzebować coś wyjąć czy schować, wystarczy 
rozsunąć zasłonki.
Do ich wykonania wykorzystałam dwa paski tkaniny w dwóch różnych kolorach
i deseniach.






W pokoju pojawiły się też tekstylne woreczki na klocki, w podobnej kolorystyce
co zasłonki.
Takie worki to świetne rozwiązanie na przechowywanie drobnych zabawek,
z których nasza pociecha często korzysta.
Uszycie woreczka to kwestia kilku minut, a porządek w pokoiku widoczny gołym okiem.






Wieszak gwiazdkowy zamówiłam przez internet, podwiesiłam pod regałem.
Stanowi doskonałą bazę do ekspozycji dekoracji, jak na przykład
skrzydlatego serduszka, które uszyłam wraz z resztą tekstyliów.

Do tego wnętrza dojdzie jeszcze parę dodatków.
Ale o tym napiszę innym razem.






W salonie u nas panuje jeszcze klimat halloweenowy.
Czas już schować dekoracje i pomyśleć o czymś w klimacie zimowym ;)



Buziaki kochani,
do następnego posta.

sobota, 30 sierpnia 2014

Hi weekend




tilda fabrics



Cześć dziewczyny

Dzisiaj taki weekendowy, trochę techniczno-fotograficzny post.
Będzie o dwóch rzeczach, mianowicie o kolejnych tabliczkach
/może już was nimi zanudzam/
i najnowszych tildowych tkaninach do mojej kolekcji.



Tilda fabrics



Tkaniny kupiłam z myślą o uszyciu mikołajów, dlatego wybór padł na różne rodzaje i wzory
z kolorem czerwonym w tle. 
Będą mikołaje w stylistyce skandynawskiej, tzn. w długich czerwonych kubraczkach.
Wiem, że mamy jeszcze sierpień i kalendarzowe lato,
ale jak dla mnie, czas tak szybko płynie, a chciałabym się z wami podzielić na spokojnie wszystkim
co planuję stworzyć.
A nie jak wyszło w poprzednim roku, że nie zdążyłam za bardzo z niczym,
do tego trafił nam się nieoczekiwany wyjazd do Polski, i w efekcie aranżacja świąteczna
mieszkania odniosła się tylko do kilku naprędce wykonanych dekoracjach.

W tym roku zamierzam ten czas celebrować,
zwłaszcza, że zostajemy w Norwegii na 100%, do tego
moje dziecko na tyle dorosło, że dla niego to też będzie wielka frajda.



tilda fabrics



Kolorki tkanin naprawdę są cudne, i miałam nie lada problem z wyborem wzorów.



Christmas signboard



Christmas signboard

Wspominałam o tabliczkach. Zrobiłam wczoraj czerwoną dwustronną tabliczkę
z czarnymi napisami "MERRY CHRISTMAS" i "I LOVE X-MAS".

Zastosowałam też nowe zdobienie na nich.
Na zdjęciu możecie zauważyć takie ciemne, jakby przybrudzone brzegi i rogi deseczek.
Taki efekt uzyskałam poprzez długie pociągnięcia tzw. "suchym pędzlem". To znaczy, że większość
farby na początku wtarłam w papierowy ręcznik, i gdy był on już prawie suchy, 
wtedy wykonałam smugi na drewnie.

Jeśli macie chęć wypróbujcie ten sposób zdobienia, 
jest prosty, a do tego bardzo efektowny.


Tabliczka "MUM'S WORKSHOP", aż się "prosiła" o takie przybrudzenie.
Przecież w pracowni czy gabinecie, praca wre pełną parą :)



Tilda fabrics



To ja zmykam mili moi,
wspaniałego weekendu i do następnego zaklikania.



Tilda fabrics









niedziela, 27 lipca 2014

Black & white everywhere




kuchenne łapki black&white



o tak, widzę je wszędzie,
to zestawienie kolorystyczne.

I nie mogę czasami przejść obojętnie.
I tak było tym razem,
wybrałam się tylko po brulion techniczny, na moje szablony i wydruki,
a wróciłam do domu z kompletem pomocników kuchennych.
Moja rękawica z krową prosiła już dawno o wymianę.

Tego tupu monochromatyczne grafiki widuję ostatnio bardzo często w norweskich sklepach.
Najczęściej jako motyw na poduchach i różnego rodzaju tekstyliach.



Black & white everywhere



Jak wam mija weekend?

W Norwegii upały nie odpuszczają, 
co prawda przed południem mieliśmy burzę,
ale jak tylko przestało padać, znowu słońce zaczęło przypiekać.

Bywają też takie miejsca, gdzie temperatura wody dochodzi do 28 stopni,
i jest wyższa od temperatury powietrza.
Ponoć na północy Norwegii, w strefie okołobiegunowej temperatury potrafią
oscylować wokół 30-tki. 
Co to się porobiło na tym świecie? :)



kuchenna rękawica black&white



Wczoraj w końcu udało mi się usiąść przy maszynie.
Nie skończyło się tylko na siedzeniu, nie nie...
"Robią się" morskie stworzonka, truskaweczki i pasiakowy misiak.
Nie omieszkam wam pokazać.



Black & white everywhere



Na koniec dziewczyny, 
strasznie wam dziękuję za wszystkie miłe komentarze,
dotyczące moich prac, aranżacji w salonie itp.

I na własnym przykładzie, chciałam was zachęcić, 
że jeśli o czymś marzycie, stawiacie sobie cele,
dążcie do ich realizacji.

Tak było z moją przygodą z szyciem.
Nigdy nie umiałam szyć na maszynie,
/kiedyś w szkole coś tam próbowaliśmy, ale dawno i zapomniane/
od ładnych kilku lat gdzieś tam było to moim marzeniem.
Zazdrościłam wszystkim zdolnym dziewczynom, które chwaliły się pięknymi pracami,
i powiedziałam sobie, że się nauczę, małymi kroczkami, powoli, ale dam radę.

Na początku szyłam ręcznie, igłą i nitką. 
Potem zaczęłam się uczyć na maszynie pożyczonej, tak bez tzw. "prądu",
kręciłam ręcznie, aż ręka bolała; dopiero po jakimś czasie odważyłam się i na najmniejszych obrotach,
powoli zaczęłam szyć już z "prądem", wychodziło różnie, ale im więcej, 
tym te szwy wyglądały coraz ładniej i równiej.

Teraz też nie wygląda to idealnie,
ale zainwestowałam w swój własny "Łucznik" i naprawdę cieszę się tym szyciem.
Sprawia mi to dużo frajdy i satysfakcję, że to moje, że sama to stworzyłam.

Dlatego dziewczyny wierzcie w swoje możliwości
i nie poddawajcie się :)


Ściskam was mocno 



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...