Pajacyk...
nie z drewna, a ze szmatek :)
Oto obiekt mojej pracy w ostatnich dniach.
Powstał już z myślą o czasie świątecznym,
dlatego dostał trochę dodatków w czerwieni i ciemnym różu.
Koszulka i kołnierzyk w bieli, a spodenki kremowe w niebieskie pasy.
Włosy tym razem malowane farbką do tkanin,
myślę, że to dużo fajniejsze i łatwiejsze rozwiązanie.
Co o nim myślicie?
Mój synuś już go bardzo polubił,
rączki i nóżki zostały trochę "powykręcane",
ale lala trzyma się dzielnie :)
Miłego dnia wam życzę
i zapraszam na pokaźną porcję zdjęć.
PS. Serdecznie dziękuję wam za życzenia urodzinowe.
Jest mi niezmiernie miło :)




















