Wracam do domu, do normalności...
Po Świętach i pobycie w Polsce pozostały tylko wspomnienia.
Od soboty jesteśmy już w domku.
Wypoczęliśmy, spotkaliśmy się z bliskimi.
Ale żeby nie było tak słodko cały czas, przywieźliśmy choróbsko. Wszyscy, bez wyjątku, nawet naszego maluszka nie ominęło lekkie zaziębienie.
Przed wyjazdem nie było okazji, więc pokazuję je teraz: fotki z mieszkania, w sumie z salonu z akcentami świątecznymi.
Po powrocie nic nie zmieniałam.
Nacieszę się jeszcze troszeczkę. Chociaż nastrój świąteczny już minął.
(jakość zdjęć słaba niestety - takie uroki zimy w Norwegii, słońce zagląda do nas rzadko i na krótko)
Kalendarz adwentowy ECOw tym roku był black&white z małym akcentem czerwonego.
Jak tak się rozejrzę to przyznam, że ECO dominowało w tym roku w dekoracjach. /efekt niezamierzony/
A oto nasza choinka :)
Jakbyśmy zostali w domu, na pewno byłaby żywa, pachnąca.
A tutaj taka szersza panorama z naszego salonu.
Brakuje mi czasu na przejrzenie Waszych postów świątecznych.
Kilka w przelocie widziałam i naprawdę było pięknie.
Jak znajdę dłuższą chwilę na pewno Was odwiedzę i odezwę się w komentarzach.
Miłego tygodnia dla Was
:*


























